• Wpisów:624
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 15:49
  • Licznik odwiedzin:5 210 / 1826 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A gdy będzie źle nie puść mnie...
 

 
Carpe diem- chwytaj dzień
 

 
Jest godzina 21:33. Siedzę sama wtulona w poduszke,z telefonu leci dołująca muzyka, łzy spływają po policzku... czuję się bezsilna wobec tego wszystkiego, wobec tego ogromnego świata bo przecież jestem jedną malutką osóbką, która nic nie znaczy...
 

 
Ten świat jest szalony, tu umierają anioły a na ich miejsce rodzą się demony...
  • awatar nadzieja na lepsze jutro..: świat jest chory, ludzie ranią, a Ty cierpisz.. ale cóż, trzeba żyć, dla tych pięknych chwil. jak już tutaj jesteś, to widocznie Bóg dał Ci do wypełnienia jakaś misję..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Z każdym dniem jestem słabsza, brakuje mi sił na to wszystko...
 

 
Ostatnio stanowczo za dużo myślę. Przeraża mnie myśl jak marnujemy swoje życie. Pochłaniają nas telefony, komputery, praca. A przecież życie mamy jedno, mamy tylko jedną szansę by je wykorzystać w 200%. Żyjemy w czasach gdzie pieniądz jest ważniejszy od wszystkiego. Chciałabym móc zrobić wszystko, poczuć co znaczy prawdziwa miłość. Wstać rano i nie myśleć o wszystkich problemach które każdego dnia nas przytłaczają mnie. Nie przejmować się opinią innych.Żyj tak by pod koniec życia powiedzieć, że jesteś z siebie dumny, że wykorzystałem tą jedyną szansę jak chciałeś.
 

 
Klne, bo mogę płaczę, bo nie wytrzymuje
 

 
Właśnie w tedy kiedy leżę sama i patrzę na te zakochane pary uswiadamiam sobie jak bardzo brakuje mi drugiej osoby. Brakuje mi czułości którą by mi okazywał, brakuje mi osoby którą mogłabym kochać i poświęcać jej czas. Nie potrzebuję księcia wystarczy mi zwykły chłopak który będzie mnie kochał. Czy to tak wiele?
 

 
Podnieść sie z kolan jest dziesięć razy trudniej niz na nie upaść...
 

 
Cześć. Przepraszam, że nic nie piszę ale od kilku tygodni siedzę w szpitalu. Jak tylko wyjdę na pewno coś dodam
 

 
Uśmiech nie zawsze oznacza szczęście...
 

 
Choć rodzice dali Ania to przyległo do niej Zosia.
[..]Miała nietypowe hobby - zbierała scyzoryki.
Rówieśnicy ją lubili, żyła tutaj na tych blokach,
Miała jedyne marzenie - bardzo chciała się zakochać.
 

 
-Okay?
-Okay.
 

 
Właśnie wtedy, kiedy najbardziej jesteś potrzebny Ciebie nie ma...
 

 
Leże samotnie w ciemnym pokoju wpatrując się w ciemność. Jestem tylko ja i moje myśli, moje myśli, które tłumie dniami a nocą biorą góre i wszystkie naraz "atakują" mnie. Przypominam sobie każdą minute mojego życia, każdą rane i co dziwne w tym jest one bardziej bolą teraz niż wtedy. Czemu?! Łzy płyną swobodnie po skroniach, nie potrafię ich powstrzymać.
 

 
To milczenie, to tłumienie w sobie tego wszystkiego tak cholernie boli. Zaczynam mieć tego dość, chce to wszystko wyrzucić z siebie. Chce mieć już to za sobą... Czemu bardziej zależy mi na szczęściu innych niż na własnym?! Jestem tak bardzo zła o to na siebie, choć może niesłusznie, nie wiem.
 

 
Czy to tak dużo chcieć być szczęśliwą?
 

 
-Co zrobiłbys dla mnie?
-Wszystko
-Wiec pozwól mi Cię kochać. Proszę.
 

 
Nie możesz powiedzieć prosto z mostu o co chodzi?! Chce wiedzieć na czym stoję, czy mam robić dalej sobie nadzieję czy odpuścić. Powiedz mi to! Mam dość tej głupiej niepewności.
 

 
Lubicie kwiaty?